Strona główna

Warszawskie spotkanie

2011-02-17

Nowy 2011,  już właściwie nie taki nowy, zaskakuje mnie niespodziewanymi znakami, które podrzuca mi każdego dnia. Od dawna układam w głowie plan wyjazdu na pielgrzymkę do Santiago de Compostela, Drogi Świętego Jakuba. Nie wiem jeszcze kiedy i czy się uda ale bardzo pragnę wyjechać w tym roku i samotnie przemierzyć prawie 800 kilometrów szlakiem francuskim by spotkać się ze samym sobą i Bogiem. Oby udało się to zrealizować tej wiosny, życie pokaże. Miało być o znakach i przewrotności życia, wczoraj, w mrożny lecz słoneczny dzień, postanowiłem wejść do cukierni przy ulicy Noakowskiego- tuż przy budynku Politechniki i ogrzać się przy filiżance gorącej herbaty. Cukiernia mała i dosyć ciasna, a ludzi sporo, brak wolnego miejsca skłonił mnie do tego by stanąć przy wysokim stoliku, zajętym już z jednej strony przez inną osobę.  sympatyczna Pani w średnim wieku, zacząłem z nią rozmawiać o klimacie w Hiszpanii, okazało się, że zna półwysep Iberyjski a co bardziej mnie zaskoczyło jego północną cześć. 
Okazało się, że była na drodze do Santiago przed dwoma laty. Czy to nie zaskakujące, by w małej Warszawskiej cukierni, los tak sprawił by osoba, pragnąca udać się na pielgrzymkę spotkała drugą, która już tam była?